5:30, śniadanie, ogarnięcie młodej i spacer do przedszkola - znowu udało mi się zdążyć do pracy... Dziś 6 lekcji z zastępstwem, wystawiam do końca oceny, jakoś to leci... Po lekcjach poszedłem na pocztę i coś zjeść tak, że wróciłem dokładnie na radę, na której... przysnąłem. Heh. Załatwiłem jeszcze to szkolenie z bezpieczeństwa - to znaczy urwałem się po godzinie, beznadziejne było. W domu nikogo, dziewczyny wracały spacerem z Bartkiem z przedszkola, miałem 20 minut spokoju... I jeszcze apteka i drogeria, kąpanie obydwojga... Młody tak się wydziera czasem, że nie wiem co robić normalnie, ja się nie nadaję do takich małych dzieci...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz