środa, 19 czerwca 2019

19.06.2019

Trochę przyspaliśmy - nastawiłem budzik na 7:30 myśląc, że pobudka nastąpi wcześnie, ale tu pomyłka, wszyscy spali jak zabici... Gosia zabrała młodzież i poszła na badania - Kaja do przedszkola, Bartek z nią na pobranie. Dzięki temu miałem dwie godziny świętego spokoju i mogłem się ogarnąć i odetchnąć. Pojechałem na 11, udało mi się poukładać sobie rzeczy, a sama uroczystość poszła szybciutko. U mnie spoko, słabo poszło z klasami ósmymi - napisali te egzaminy naprawdę dobrze, a część mijała mnie, jakby w ogóle mnie nie znała - przykre trochę jak na tyle setek i 5 miejsce w Warszawie. Czniać. Zebrałem zabawki i pojechałem na cmentarz, korek na Wisłostradzie dziki, mało nie wypłynąłem - dobrze, że się wcześniej przebrałem. Zaniosłem mamie kwiatki na urodziny, ciotka grób sprzątnęła rano. Wróciłem, wymieniłem książki, odebrałem małą i poleciałem po jedzenie. A potem po zakupy. A potem montowałem firanki - co za szkaradzieństwo żona kupiła do sypialni, matko! Kryształki, falki - paskudztwo... Wakacje!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz