Znowu tylko 34 stopnie... Lekcje skrócone, a w dodatku nie było 5p, więc jechałem na 11:30, aby odbębnić dwie godziny przy minimalnej frekwencji - bezsens. Przy okazji ogarnąłem świadectwa i opinię, pozałatwiałem to i owo i poszedłem na obiad, choć było wcześnie. Lekko się spóźniłem na radę, ale nic to, i tak przesiedziałem ją w sali, bo było chłodniej... Afera z tymi Koszykami, bo okazało się, że oni ustalili sobie termin na 27 czerwca - nie wiem, kto im zrobi tę wycieczkę, ale na pewno nie ja... :P Załatwiłem papiery do ubezpieczenia, wysłałem wszystko, mam nadzieję, że wypłacą... Bo po opłaceniu dwóch domów jest nieco cieniej :P Jutro mam urlop i jedziemy do Jonkowa. Nie bardzo mam ochotę, ale co tam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz