czwartek, 20 czerwca 2019

20.06.2019

Ok, pierwszy dzień wakacji: o 3 pobudka, Bartek wyje, mnie napieprza gardło, 20 minut później przychodzi Kajka, bo spać nie może. Mamo. Upał, że leje się z człowieka. Udaje mi się zasnąć, pobudka o 8: posprzątać kuchnię po wczorajszych ciastach, śniadanie, odkurzanie, łazienka, pranie, sprzątanie działki, obiad i jazda po ciotkę Dankę. Przyjechali, wdrapali się jakoś na drugie piętro (jak w wieku 84 lat można tak latać????), obejrzeli, ciasto zjedli, zabrałem ich na działkę, gdzie posiedzieli dłużej i odwiozłem do domu. Jeszcze zrobiliśmy rundkę z dzieciakami i padam. Gardło mnie mniej boli, ale zaczyna się katar i pokasłuję. Kurwa, przeziębienia mi brakuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz