* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
niedziela, 9 czerwca 2019
09.06.2019
Spałem do 8 - nie pamiętam, kiedy udało mi się to wcześniej... Ale zaraz potem dostałem popędu: zrobić jajecznicę, odkurzyć, zrobić obiad... ale, ale. Gosi się jednak ubzdurało, że ona chciałaby iść na mszę z okazji naszej rocznicy. Świetnie, jak zwykle rzuć wszystko i w ostatniej sekundzie zapieprzaj na mszę. Była wybitnie udana, tylko 75 minut. Co za strata czasu... Przez to musiałem lecieć do Sajgonu po obiad, żeby wyrobić się przed Agnieszką i Lilianką - na szczęście się spóźniły. Po zabawie u nas poszliśmy do lunaparku, gdzie Gosia wydała wszystkie moje pieniądze - stawiała jako chrzestna, nie? Tylko bez portfela poszła :P Ogarnąłem towarzycho, zrobiłem na jutro obiad, wywiesiłem pranie i nawet popisałem wreszcie nieco Bielan. Jutro dziki zapieprz. A mnie się komp się pieprzy...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz