czwartek, 6 czerwca 2019

06.06.2019

Niby dziś mało do roboty, ale... Rano odprowadziłem młodą, ogarnąłem się i pojechaliśmy z Bartkiem do lekarza z ropiejącymi oczami i nieodpadniętym pępkiem. Potem apteka i do pracy. Niby 5p na Mulaku i pojechałem na 12:40, ale po dwóch lekcjach zjadłem w Kumpirze i wróciłem na radę. Farsa, każdy dawał same wzory i bdb - a ja się szczypałem z kilkoma bdb... Do diabła z tym. Wracając zajrzałem na działkę, aby podlać roślinki i wypędzić mszyce, byłem po pieluchy i wróciłem na chwilę, kiedy rodzice Zuzi przyjechali po młodą, z którą Kajka się dziś zabawiała. W ogóle okazało się, że Kajka doprowadziła Zuzię z mamą na piechotę z przedszkola i trafiła! Duma! Ogarniam librusy, wizytę na Słowacji i żłopię browka. Wszyscy śpią, idealne! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz