wtorek, 26 marca 2019

26.03.2019

Zimno jak piorun się zrobiło... Dotarłem na lekcję, odbębniłem rekolekcje - w połowie wyszliśmy z Magdą, Anką i Olą na kawę, bo zaczęła się droga krzyżowa i nie daliśmy rady... Wróciłem na dwie lekcje i pojechałem do domu. Szybki obiad i polecieliśmy na usg - z młodym wszystko super. W tym czasie zaczął padać grad, śnieg i rozpętała się burza - wszystko na raz. Podobno 6 osób zginęło, ale jazda... Na szkole rodzenia przetrzymali nas trzy godziny, masakra... Mam popadła w jakąś histerię, chce sprzedawać działkę, sprzęty... Rany... Skąd ja kasę na to wszystko wezmę? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz