wtorek, 12 marca 2019

12.03.2019

Znowu w biegu dzikim. Rano z młodą do przedszkola i do roboty - jakoś to przeszło. To co się dzieje w 5p na lekcji z Igą to jakiś kosmos, darli się tak, że wpadłem opieprzyć, a tam gąbki latają po sali, każdy robi, co chce... Szok. Po lekcjach pobiegłem do domu i pojechaliśmy do Castoramy, gdzie utknęliśmy na cztery godziny. Ale mamy wybrane i zamówione większość rzeczy do chałupy. Przez to nie pojechaliśmy na szkołę rodzenia, i tak byliśmy w domu o 19.  Jestem zmordowany, nie mam czasu nic zrobić... Siły też nie mam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz