W nocy przylazła młoda i wywaliła Gosię do drugiego pokoju - mnie jakoś nie przeszkadzała. Obudziłem się 5 minut przed budzikiem, było już tak jasno, że poderwałem się w panice, że zaspałem, ale nie. Zimno dziś jak piorun. Lekcje przeleciały, okienko całe zajęte na robotę papierkową i pierdoły... Wracając do domu spotkaliśmy się w sklepie na zakupach, zjedliśmy obiad i w sumie trzeba było jechać na szkołę rodzenia. Dziś o przewijaniu i kąpaniu, nuda.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz