Rano udało mi się załatwić podpis, więc spoko, po wycieczce mogłem iść do dbfo. Pojechaliśmy sobie do tych buddystów - siedzieliśmy tam 1,5 godziny i dawno nie widziałem ich tak cichych i skupionych - fantastycznie. Wszyscy chyba byli zadowoleni, większość poleciała sobie do makdonaldsa, z częścią wróciłem do szkoły, zabrałem rzeczy i pojechałem do dbfo. Jako, że miałem czas, skoczyłem do poleconego antyk-wariata, gdzie znalazłem Kraftwerk w doskonałej cenie :) Pogoda straszna, w marcu jak w garncu - raz leje i wieje, raz słońce i ciepło... Wróciłem do domu przez sklep, zjadłem obiad, odebrałem młodą i poleciałem jeszcze z moją kaletką do lekarza - muszę iść na ściągnięcie płynu, czad. I mnie do tego plecy bolą... Starość nie radość... Kajka ciągle zaflurzona, co to ma być? Pozmywałem ten chlew i sporo Bielan pociągnąłem do przodu. Spać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz