Ledwo wstaję na tę 5... Ale miło mi się szło ze świadomością, że 5p spotkam w tygodniu tylko raz :) Potem mój dobry humor został zrujnowany, bo w piątek, poza imprezą, mają być również lekcje przed i po, szlag. Nie dość, że się człowiek nacheta przy tych kreatywnościach, to jeszcze z tymi rozentuzjazmowanymi dzieciakami o 15 lekcje robić, chyba je popierdzieliło... Dziś, dzięki zastępstwom miałem 7 lekcji, ale łatwo poszły na szczęście. Wróciłem - Gosia była na spotkaniu z Beatą, więc wracając odebrała Kajkę, ja dzięki temu miałem około godziny luzu. Nie udało mi się załatwić zabiegu, za to ogarnąłem pranie, pozmywałem przez jakąś godzinę... Ufff...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz