poniedziałek, 4 marca 2019

04.04.2019

Co za dzień! Nie dość, że wstałem o 5, to skończyłem o 20... Najpierw zamieszanie z librusem, bo powpisywane są wycieczki, których nie ma... Na pierwszej godzinie było 5 osób, super. 6s też pięć. A w trakcie dostałem jeszcze dwa zastępstwa za Olgę - historię z MK i polski z moimi. O 14:30 wypadłem z pracy, wrzuciłem szybkiego lawasza i pojechałem do notariusz. Oczywiście, znowu zajęło to godzinę, więc na kurs pomocy dotarłem pół godziny spóźniony - trudno, niewiele straciłem. Ledwo żyję, a ta mnie ciągle mnie męczy papierkami i załatwianiem. Sławomir wejdzie na remont dopiero od kwietnia, trochę słabo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz