* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
środa, 29 sierpnia 2018
29.08.2018
Młoda przylazła w nocy i od 4 do koło 6 byłem nieustannie wyrywany ze snu kopniakami - wreszcie poszedłem do drugiego pokoju. I dobrze, bo młoda miała piękny sen o Bułgarii, przez co zsikała się w łóżko. Nasze. Kurna. Mama przyszła oczywiście pół godziny przed czasem, ale my i tak wyszliśmy wolno... Szkolenie o RODO to naturalnie strata czasu, ale trzeba było odbębnić, przy okazji Magda mnie wściekła, bo popsuła moje ustalenia z Robertem i wpieprza swoje pomysły na klub... Wróciliśmy do domu przez bibliotekę, zjedliśmy obiad i mama pojechała do domu, Gosia na prześwietlenie, a my na rower. Zrobiliśmy niezłą rundkę: osiedle Przyjaźń, Stare Jelonki, Ulrychów, Młynów - tu przy Polu Elekcyjnym zrobiliśmy krótką przerwę. Potem Lasek Na Kole i park, Wola Park, Górce i dopiero wróciliśmy. Ale jak oddałem rower i byliśmy pod klatką, to Kajka mówi 'jedźmy dalej!'. Kurde. To się jeszcze poszwendaliśmy chwilę i wróciliśmy. Ma spust!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz