wtorek, 14 sierpnia 2018

14.08.2018

Rano coś nas obudziło za oknem, to ci od rur, szlag... Ogarnęliśmy się i pojechaliśmy do sklepu po utensylia tak niezbędne, że szok... Trwało to tak długo, że rozpętała się wściekła burza - a pranie na balkonie... Wróciliśmy, poszliśmy znowu na obiad do Sajgonu i dziewczyny poszły do pepco, a ja pojechałem na spotkanie w pttk. I fajnie, bo zaproponowali mi prowadzenie zajęć o Warszawie na kursie dla obcokrajowców! Benk! Wróciłem przez empik, odebrałem kilogramy płyt z poczty, zajrzałem do apteki po stoperan, bo żołądek nie odpuszcza no i po ostatnie szlify w biedrze. Uffff...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz