* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
sobota, 4 sierpnia 2018
04.08.2018
Wstaliśmy zbyt rano, zwłaszcza, że młoda przylazła i mnie skopała... Wstawiliśmy mięso i generalnie nieco po 9 przyjechał Łukasz z Hubertem. Pojechaliśmy do Błonia do Bajki, dzieciaki szalały w wodzie i dobrze, bo upał straszliwy. Wróciliśmy na pierwszą, obiad, nad którym Łukasz piał jak dzik i pojechali... Ja miałem zjazd, ale o 17 udało nam się wyjść na lody. Coś mnie w brzuch ubodło, bo nie jest dobrze... Młoda męczy niemożliwie, nudzi się już ze starymi, niech ten Maks przyjeżdża i nie pokłócą się za bardzo... Popchnąłem Wyględów do przodu, jestem strasznie zmęczony...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz