* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
poniedziałek, 6 sierpnia 2018
06.08.2018
Wstaliśmy sobie rano, zrobiłem jajecznicę na śniadanie i w sumie aż do wyjazdu się jakoś ogarnialiśmy. Dopięci na ostatni guzik, ale z wątpliwościami, czego jeszcze nie wzięliśmy, wsiedliśmy w taksówki i pojechaliśmy na Okęcie. Odprawa, lot, wszystko na spokojnie. Ledwo się rozlokowaliśmy - lunęło jak z cebra! Ale nic to, pokój jest fajny, za oknem mamy basen i widok na jezioro Ochrydzkie, niesamowite. Po kolacji poszliśmy poszukać sklepu z wódą, ale nie było nic - to dzielnica muzułmańska, szlag... Znaleźliśmy tylko piwo, też mogło być :) No i najlepsze, że mamy przerwę w przepierzeniu między balkonami, możemy sobie przełazić! Zapowiada się super!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz