Olaliśmy system i ruszyliśmy do Bitoły. I doskonale! PKS to folklor, bilet to pełno papierków, oddzielnie kupiłem bilety, oddzielnie miejscówki, bo bez tego nas nie wpuścił poza dworzec... W pksie kosze na śmieci na środku korytarza... Bitołę zaczęliśmy od placu zabaw, żeby jęcząca zamilkła. Potem poszliśmy deptakiem - cudowne miejsce, pełne sklepów z ciuchami, w których moja dobrzejąca żona oszalała i kupiła mnóstwo ubrań... Nie powiem, kupiłem sobie koszulkę i płyty, czemu nie... Obeszliśmy jeszcze turecką dzielnicę, zjedliśmy obiad za 28 złych (!!!) i wróciliśmy na czas. Fantastyczna wycieczka! A na koniec... Rakija!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz