niedziela, 26 sierpnia 2018

26.08.2018

Od rana leje. Młoda zarządziła pobudkę o 7:15, więc dzień okazał się długi... Męczyła o zabawę, więc na zmianę pchełki, bierki i grzybki, ale i tablet, bo ileż można. O 16 wreszcie zdecydowałem się wyjść, bo przestało lać. Objechaliśmy Bemowo na hulajnodze, po drodze były dwie wywrotki i zakupy. Do wieczora siedziałem w mp3, potem dokończyłem Wyględów. Został szlif. Gosię znowu pogięło...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz