wtorek, 28 sierpnia 2018

28.08.2018

Gosia spała znowu za długo, więc się rano nie wyrobiła... Odwieźliśmy Kaję do wiktorii i pojechaliśmy na szkolenie. Beznadziejne i nic nie wnoszące trzy godziny, bzdura. Odebraliśmy młodą i poszliśmy na kebaba. Ledwo wróciliśmy, wsiadłem w forda i ruszyłem na Okęcie. Przy Astronautów czekałem jeszcze ponad pół godziny, aż Łukasze wyjdą z lotniska, podjechałem pod terminal i się przesiedliśmy. Oni pojechali do domu, a ja wróciłem pociągiem i spacerkiem. Było przyjemnie, dziewczyny jeszcze jakiś czas na spacerze, ale mnie tak łeb rozbolał, że mi niedobrze. Ogarniam te projekty i trochę mp3, ale słabo się czuję...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz