* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
wtorek, 28 sierpnia 2018
28.08.2018
Gosia spała znowu za długo, więc się rano nie wyrobiła... Odwieźliśmy Kaję do wiktorii i pojechaliśmy na szkolenie. Beznadziejne i nic nie wnoszące trzy godziny, bzdura. Odebraliśmy młodą i poszliśmy na kebaba. Ledwo wróciliśmy, wsiadłem w forda i ruszyłem na Okęcie. Przy Astronautów czekałem jeszcze ponad pół godziny, aż Łukasze wyjdą z lotniska, podjechałem pod terminal i się przesiedliśmy. Oni pojechali do domu, a ja wróciłem pociągiem i spacerkiem. Było przyjemnie, dziewczyny jeszcze jakiś czas na spacerze, ale mnie tak łeb rozbolał, że mi niedobrze. Ogarniam te projekty i trochę mp3, ale słabo się czuję...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz