* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
wtorek, 7 sierpnia 2018
07.08.2018
Śniadanie ok, daje radę. Rano poszliśmy z Tomkiem zająć leżaki i dobrze, bo choć tłumu nie ma, to ciężko byłoby znaleźć 6 leżaków obok siebie. Woda zimna jak cholera, ale Kajka najchętniej w ogóle by nie wychodziła. Smażymy się do obiadu, a potem ruszyliśmy do Ochrydy. Taksą za 7 złych - takie ceny... Pierwsze, na co wpadłem, to sklep z płytami :) Rozejrzeliśmy się po porcie, dzieciaki pojeździły w samochodzikach i zrobiliśmy mały rekonesans. Wymieniliśmy kasę i wróciliśmy na kolację. Jak na perłę Macedonii to Ohrid jest przereklamowany, choć widoki ładne, czemu nie. Dziś rakija.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz