Łukasze wyjechali do tej Bułgarii o 4 w nocy. Spokój nastał jaki taki. Ta jazda do Jonkowa ciągle krąży, ale chyba w ogóle nic z tego, bo coraz więcej rzeczy wychodzi. Zjedliśmy, poszliśmy na spacer i w sumie ledwo zdążyłem na Spacer z Koszykami. Zajmuje się tym znowu ktoś nowy, rotację mają szaloną. Spacer potrwał godzinę, mimo, że byłem słabo przygotowany, poszło super. Wszyscy wyglądali na zachwyconych, były brawa i autografy, czad :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz