niedziela, 29 kwietnia 2018

29.04.2018

Udało się spać niemal do 9, choć młoda w nocy przylazła... Ogarnąłem się i ruszyliśmy z Kajką na podbój świata. Gosia została pisać dyplomowanie (normalka), a młoda wylosowała Pragę Północ. Ok, wylądowaliśmy na Grota i przeszliśmy nadwiślańską ścieżką do Gdańskiego. Oglądaliśmy ptaki, siedzieliśmy nad rzeką, zbieraliśmy muszelki, Kajka miała bliskie spotkanie z pokrzywą - cudnie. Po przejściu odcinka weszliśmy do zoo. Kolejny szał. Najlepsze: węże, pająki, jaguar, szympansy, foki, krokodyle, te wielkie gołębie z koroną i... reszta. Potem, w ucieczce przed burzą, pojechaliśmy na plac Zamkowy tramwajem, ale okazało się, że Trakt Królewski jest wyłączony z ruchu, więc przelecieliśmy piechotą do Co Tu na obiad. A potem jeszcze piechotą do Złotych Tarasów: kupiłem sobie japonki, a młodej sandały. Wróciliśmy o 19:30, w sumie resztką sił. W Master Szefie dziś odpadł Stasiek, szkoda... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz