niedziela, 1 kwietnia 2018

01.04.2018

Pobudka była mocno wczesna - wszyscy szli na rezurekcję, więc od 5 nie śpimy... Przez to wstaliśmy wcześniej i zdążyliśmy się ogarnąć. Teściu wkroczył do domu ze śpiewem na ustach, budząc Kajkę :) Po śniadaniu my poszliśmy do kościoła - rekord chyba tutejszy, 65 minut, ble... Po powrocie zostałem na moment na podwórku, pogadać z mamą, wracam, a tu zamknięte... Hania mi otworzyła, wchodzę ich opieprzyć, a tu... urodziny! Wow, był tort, dostałem książkę o Ursynowie, whisky i trzy flaszki wódki. Ballentainsa od razu otworzyłem, bo syfu nie lubię i biesiadowaliśmy sobie spokojnie. Wieczorem wpadli Sosnowscy i w sumie dzionek przeleciał...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz