czwartek, 26 kwietnia 2018

26.04.2018

Do pracy pojechałem hondą, bo miałem zawieźć resztę ciuchów Maryli. Lekcje poszły szybko, gorzej, że trzy razy musiałem odpierać ataki wściekłych ludzi na moich głąbów. Dramat. Wróciłem, odebrałem młodą - spieszyłem się, a Kuba spóźnił się 15 minut... Goodkid podlinkował mnie i stronka kolekcjonerska zyskała z miejsca plus 30 lajków, wow. Mieliśmy się spotkać w weekend majowy z kuzynami z Łodzi, ale w piątek jest pogrzeb jakiejś ciotki babki teściowej, więc przyjeżdżają na ten pogrzeb. Chuj to kogo obchodzi, że mamy plany, przyjeżdżają w czwartek wieczorem, wyjadą jak się ułoży. Kurwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz