Piękna wiosna się utrzymuje, choć dziś było zimno. Lekcje jakoś przetrwałem, w pracy grzmi wkurw o te akcje z Odyseuszami. Po co te kiermasze durne, nie zbiorą na to nawet 500 złych, i tak każdy mówi, że nie będzie sponsorował kilku osób... I słusznie, idiotyczny konkurs. Po szkole poleciałem zjeść i na zajęcia, w sumie byłem w domu o 19:30. W chałupie normalka: żona śpi, młoda w tablecie, w kuchni dziki pierdolnik. Znalazłem recenzję Marymontu, ogarniam skład Mokotowa, zabrakło mi czasu na 9 tom...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz