piątek, 27 kwietnia 2018

27.04.2018

Piątki mnie kiedyś wykończą, dobrze, że zostało ich tak mało. Padam na ryj. Po pracy poszedłem do Parmy, zrobiłem Dżulsa i Nikodema i na ostatnich nogach wróciłem do chałupy. Mam dość. Umówiłem się z kuzynostwem z Łodzi na wtorek, będzie fajnie :) W czwartek mają przyjechać teściowie i okazuje się, że majówka jest za krótka... Powinienem przygotować się na jutrzejszą wycieczkę, ale koszmarnie nie mam siły...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz