niedziela, 8 kwietnia 2018

08.04.2018

Ale mieliśmy dzień! Udało nam się wstać i dojechać punktualnie na spotkanie handlowe. Mieliśmy dostać odkurzacz, ale na zdjęciach był Electrolux, a w pudłach chińskie dziadostwo. Pani spojrzała na Kajkę, powiedziała, że dwóch godzin mała nie wytrzyma, wręczyła w prezencie komplet noży i... wyszliśmy :) Pojechaliśmy więc na Starówkę. Zaparkowałem na Mariensztacie i przeszliśmy sobie na rynek, wstąpiliśmy do Muzeum Warszawy - nowe jest super, Kaja brała udział w jakichś zajęciach, łaziliśmy po tym labiryncie, cudo. Potem spacer do Nowego Miasta, powrót bulwarami i w domu byliśmy o 15. Zrobiłem szybki obiad i wyszedłem jeszcze z młodą na rower i spacer przez Ulrychów i Jelonki. Była pełnia szczęścia, bo widzieliśmy po drodze trzy pociągi! Jak chodzimy sami na spacery, to jest tak spokojnie i wesoło - brakowało mi tych wspólnych wypadów, Bonnie & Clyde :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz