wtorek, 10 kwietnia 2018

10.04.2018

Pobudka o 4, młoda przylazła... Tak się kręciła, że po 20 minutach wyniosłem ją z powrotem do siebie. Rano dziewczyny wręczyły mi prezenty: etui na tablet i przygodę - pójdę do tunelu aerodynamicznego :) W pracy zaczęła Renata, a za nią składali i inni życzenia. Olaf przyniósł mi kasztanki, dzieciaki zrobiły laurkę, miło. Do tego masa życzeń na fb i w okolicach, odzywają się dawno nie widziane osoby, przyjemnie. W przerwie pojechałem odebrać płyty z poczty, kupiłem dzieciakom cukierki, ale zmęczyłem się lekcjami jak zwykle we wtorek. Jako, że Zosia odpadła chyba już na dobre, mam wolne. Miałem wrócić na piechotkę, ale żona nie mogła się doczekać, a poza tym zostawiła mi do wzięcia torbę z ciuchami, od której mało mi ręka nie odpadła... Wieczorem przyszła mama, wręczyła mi bon do empiku za 200 złych, zwariowała... Był torcik, były balony, był szampan, czterdziestka minęła... Wieczór standardowy, przerywany kolejnymi życzeniami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz