czwartek, 5 kwietnia 2018

05.04.2018

Dało nawet radę pospać, co się rzadko zdarza. Lekcje jakoś minęły w miarę szybko i przyjemnie. Łukasz szaleje, żeby umożliwić dzieciakom wyjazd do Niemiec na finał odysei, wszyscy wściekli, bo dyrekcja każe robić jakieś idiotyzmy, żeby zebrać kasę. Po pracy szybko poleciałem odebrać paczkę, kupić co trzeba i wrócić z młodą do domu. Na szczęście opieprzony ostatnio Kuba przyszedł na czas, więc zjadłem obiad. Piszę te miasto-ogród, jest nieźle. Tylko kasy ciągle brak :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz