sobota, 14 kwietnia 2018

14.04.2018

Ależ dzień... Młoda urządziła pobudkę o 7:30, czemu ona śpi tylko w dni powszednie? Ogarnęliśmy się. Gosia zajęła się oknami i sprzątaniem, a my z młodą pojechaliśmy w świat. Najpierw Muzeum Pragi - takie sobie, ale z tarasu widokowego Kajka nie chciała zejść w ogóle... Potem poszliśmy do parku Praskiego, przeszliśmy mostem i podjechaliśmy na pocztę - wreszcie wysłałem paczkę zwrotną... Potem poszliśmy na lody i powoli wróciliśmy do domu - na 16... Okazało się, że żona okien... nie dokończyła, tylko poszła do sklepu i zajęła się bratkami na balkonie. Kurde. Zatem po obiedzie poleciałem do sklepu, znowu pękło 300 złych. Potem już tylko położyć małą, powiesić firanki... Jest 00:20 i nie zanosi się na szybki koniec...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz