czwartek, 19 kwietnia 2018

19.04.2018

Musiałem pojechać do pracy dwie godziny wcześniej na zastępstwa za niemiecki. Miałem nawet plan, aby je poprowadzić, ale mnie przekonali - spędziliśmy czas na boisku. Pięknie było. Resztę swoich lekcji przetrwałem, moi wzięli ochrzan na klatę, ale czy to coś da, to ja nie wiem. Po lekcjach pojechałem po młodą i sielanka się skończyła. Awantura była kolejno: bo za wcześnie przyszedłem, bo nie zostajemy na placu, bo chce do mamy, bo nie jest głodna, bo chce na lody, bo chce się przytulić i kilka innych. Szlag mnie trafiał, ale przeszło jej po misce zupy. Głód. Kuba nic nie powiedział, po prostu nie przyszedł, zaczyna mnie to denerwować. Ale, jako że go nie było, zabrałem dziewczyny na spacer. Potem zadzwoniłem na Światowida, umówić się z właścicielami, zamiast z biurem, ale żona już wybrzydza, że za daleko, że coś tam... Ech... Chomik znowu hibernował, ale tylko z 20 minut. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz