* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
sobota, 9 grudnia 2017
09.12.2017
Mogłem mieć wolne, mogłem spać, ale nie. Gosia pojechała na 8:30 pakować Paczkę dla jakiejś pani. No i fajnie, zebrali 18 pudeł, tylko wychodziła o 7, pozapalała światła hurgotu narobiła i weź tu śpij. A młoda wstała dopiero o 8:30, mogło być cudnie... No więc żona szalała z paczką, a my po śniadaniu ruszyliśmy w trasę - Kajka kliknęła Młociny. I fajnie, poszwendaliśmy się trochę, poszliśmy do sklepu kupić prezent dla Janka na jutro i wróciliśmy. Pozmywałem, zrobiłem niezły obiad, obejrzałem skoki (nasi na 2. - minimalnie za Norwegią!) i musiałem się zdrzemnąć, bo strasznie osłabłem. Ale weź tu śpij... Ogarniam sprawę aplikacji z Australijczykiem, ciekawe, co z tego będzie...No i piszę Moko, kończę czwarty spacer, przejdę kiedyś Pole i zostaje mi tylko jeden. Jak zdążę do lutego, to wyjdziemy z tym na targi!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz