Mgła i smog dziś nieziemskie. Kasa nadal nie przyszła, a ja już -500... W pracy przeżyłem te pięć lekcji - w tym jedną podwójną, bo mi Marta sprzedała. Agnes nie ma, trza za nią robić. Żony nie ma, też. Pozałatwiałem rzeczy, ogarnąłem lekcje, poleciałem do Pauliny, zjadłem w locie lawasza - i tu spotkałem Iwo, a na deser został kipiący szczęściem Nikoś, który znowu wpadł za Jonatana tym razem. Zahaczyłem jeszcze o bibliotekę i oddałem spóźnione o 3 dni książki i siedzę. Dobrze mi Wierzbno idzie, ale na jutro mam zastępstwa i 8 lekcji - szlag by to trafił!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz