sobota, 30 grudnia 2017

30.12.2017

Młoda przyleciała jakoś w nocy, ale nie ogarnąłem. Dopiero rano, jak się zaczęła rozpychać... Obie wstały o 8 radosne, a mnie oczywiście pospać i powylegiwać się nie dano :) Próbowaliśmy się zaprzyjaźnić z chomikiem, ale bardzo jest zestresowany... Milutki, ale widać, że się boi. Po zajęciach Gosi poszliśmy na spacer i do sklepu, zakupić cokolwiek na sylwka - jeszcze Sławki próbowali nas wyciągnąć do Sierścia, ale nie jedziemy. Nie. Z lekkim żalem, ale nadal nie. Miał przyjść Kuba, ale będzie może jutro... Za to przyszedł inny Kuba do Gosi, ja zrobiłem obiad i oglądałem skoki: ale konkurs! Pierwszy Stoch, trzeci Kubacki, piąty Hula! Wprawdzie Kot awansował drugim skokiem na 15, ale Żyła wypadł z pierwszej 10 na 25 miejsce, słabo... Po konkursie pojechałem do kerfjura po zakupy ostateczne i jutro mamy koniec roku. Wow, ale szybko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz