Odprowadziłem młodą i zaczęło sypać - długo się nie utrzymało, ale rano było fajnie. Popisałem nieco Moko i pojechałem do pracy.Trochę byłem zdegustowany, że nie idę na przedstawienie z klasą, ale przynajmniej miałem okienko. Dałem Ewie Żoli, wydawała się zadowolona :) Zamiast anglika i infy zrobiłem im godzinę wychowawczą, załatwiłem sprawę z papierosami, załatwiłem Werę, Polę i Olę, ogólnie poradnia psycho... Aż dwie lekcje mi minęły na robieniu ważnych rozmów. Ufff... Potem poleciałem po Kajkę, zrobiłem Kubę i wreszcie spokój... Piszę Moko, jest ok.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz