środa, 20 grudnia 2017

20.12.2017

Przespałem noc jak zabity - szkoda, że tylko do 6, wychodziłem, jak dziewczyny jeszcze spały. Meh. Lekcje minęły szybko, żaden problem. Potem poszedłem zrobić z siebie idiotę (znowu) w dbfo z tą idiotyczną tabelką - oczywiście one powinny być w pracy, ale nikt tego nie ogarnął (nikt vide Ewa). Potem pojechałem do Galerii Północnej po prezent dla Leona, ale oczywiście żona zaczęła dzwonić, żebym wracał natychmiast, bo przecież ona musi iść na bazarek! Kurwa, znowu rzuć wszystko, bo ona musi kupić rajstopki. Ja pierdolę. Naturalnie wróciłem, zjadłem obiad i w zasadzie spóźniłem się na początek pracowej wigilii - niestety na opłatek zdążyłem, nie lubię. Po godzinie zmyłem się po angielsku, skoczyłem po paczkę na pocztę i wróciłem. Młoda zrobiła przy zasypianiu jakąś histerię, że ona nie umie spać - co to ma być? Mam dość. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz