sobota, 23 grudnia 2017

23.12.2017

Ledwo podniosłem się o 5... Gosia przedrzemała do 5:30, ale i tak spokojnie zdążyliśmy. Mama spanikowana czekała przez dworcem, ale wszystko dobrze poszło. Jazda spokojna, dojechaliśmy do Jonkowa i od razu do roboty: sałatki, pierdoły itp. Walnęliśmy z teściem po piwku, przygotowaliśmy nam sypialnię - jest tylko error, bo drzwi muszą być otwarte i jeździmy z fotelami po chałupie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz