Rano ledwo młodą zebrałem z łóżka. Ale udało się, pobrnęliśmy poprzez śnieg do przedszkola. Lekcje przebiegły w miarę spokojnie, do przeżycia, potem szybko do Pauliny, przez kebaba biegiem do tramwaju i Nikoś. Jeszcze sklep. Słuchawki mi się zesrały :( Mam dość jak diabli. A na jutro jeszcze dostałem zastępstwo, co za dziadostwo...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz