środa, 6 grudnia 2017

06.12.2017

Przyjdzie mi się wykończyć. O której nie wstanę, to i tak odprowadzenie małej na 7 do przedszkola to ból. Na szczęście wstała dość chętnie - w końcu Mikołajki, więc i Mikołaj przyszedł. I zostawił DOKŁADNIE to, co napisała w liście. Szok i dzika radość :) Trzy lekcje minęły szybko, deszcz leje, a mimo to pojechałem na pocztę po dwie paczki - trzecia przyszła po południu na inpost, czwarta idzie... Znowu pozmywałem i ogarnąłem, przygotowałem obiad, dobrze, że żona chociaż poszła do dziecko... One jadły i się gotowały, ja poleciałem po piękny tort z Anną i Elzą i spotkaliśmy się w Auchan. Przygotowaliśmy imprezkę, było super. W międzyczasie odwiozłem zakupy i prezenty do domu, zdążyłem akurat na sam koniec imprezy. Kosztowała mnie ona 750 złych, pięknie. Dobrze, że się udała. Kajka zajarana prezentami, ja mam dość serdecznie. No i czekam na poprawione certyfikaty z Anglii, w przeciwnym razie beknę...   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz