czwartek, 7 grudnia 2017

07.12.2017

Rano zająłem się fotkami płyt, więc ledwo się wyrobiłem... Pracę jakoś przeżyłem, choć nie było dziś bardzo forsownie. Po lekcjach biegusiem po paczkę do paczkomatu - trochę się pogubiłem, bo okazało się, że nie ma jej w skrzynce, tylko w punkcie odbioru. ale dobra. Odebrałem małą, zjedliśmy obiad i zajęliśmy się układaniem lego. Znowu musiałem sprzątnąć i pozmywać, bo przecież Gosia na wykładzie na UW... Wprawdzie potem przyszła, ale Kajkę i tak ja kładłem. Znowu. Dzwonili do mnie z Milionerów, ale kurna miałem akurat lekcje, szlag, nie wiem, czy będą drążyć. A jutro jeszcze mam zastępstwo, zamęczą mnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz