wtorek, 19 grudnia 2017

19.12.2017

Co za zjebany dzień... Zaczęło się od tego, że żona siedziała do 1 z czymś. Oczywiście światło włączone cały czas, więc spanie słabe. O 2 przyszła młoda, pół godziny później zaczęło się rzyganie. Oczywiście daj miskę, wypłucz pościel, bo się zwraca i tak się rozbudziłem, że dziewczyny spały, a ja zapałki w oczach do 4. No a w pracy siedziałem do 16:10 - wraz z zastępstwami miałem 8 godzin ciurkiem! To powinno być zakazane. I jeszcze moi znowu narozrabiali... Kurna. Zośka znowu odwołała zajęcia w ostatnim momencie, Kubów obu nie będzie... Król Jagiełło kasy nie przysłał... W domu mała mnie męczyła, a ja zasypiałem na siedząco. Muszę iść spać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz