Piątki mnie wykończą, zwłaszcza, że poszedłem do pracy godzinę wcześniej na zastępstwo na chemię. Ale wszystko jakoś poszło, choć jestem wykończony - siedem lekcji w ciągu dnia powinno być zabronione. Potem szybki obiad u Hamiego i Dżuls i hablamos espanol... A wracając musiałem wejść do Rossmana, bo Gosia zafarbowała mi bluzę na różowo... Padam na ryj.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz