piątek, 29 grudnia 2017

29.12.2017

Pobudka niechcący nastąpiła przed 8, w sumie nawet nie wiem czemu. Gosia odwaliła zajęcia z Michałem, my sobie złożyliśmy koniowóz z Lego, które młoda dostała od Lelona i w sumie gotowi byliśmy udać się po CHOMIKA. Wychodzenie z domu Gosi zajęło półtorej godziny, ale wyszliśmy wreszcie. Poszliśmy pieszo do Wola Parku, ale tam nie było chomików dżungarskich. No to poszliśmy do Tesco - tam w pierwszym sklepie pani chciała nas zjeść, że szukamy tu żywych zwierząt, bo one cierpią. Najlepiej szukać żywych chomików w Kazachstanie. Idiotka. Kupiliśmy kilka sklepów dalej. Piękna, trzytygodniowa Mimi została naszym zwierzakiem domowym. Jaranie niesłychane, chomiczek milusi i żwawy, lepszy niż telewizor. Przebrnęliśmy jeszcze przez Kubę, Kaja z Gosią wpatrywały się w chomika dobrą godzinę, podkarmiając ją jabłuszkiem i bananem. Komedia :) Tak. Mamy chomika.     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz