Mama była już 7:30, ale młoda spała podobno aż do 9-tej. I dobrze. Dostaliśmy Polówkę do dyspozycji, więc podjechaliśmy sobie samochodem do pracy, znacznie przyjemniej... Gardło i katar mnie zaczynają załatwiać, szlag. Na radzie było czytanie sprawozdania, dłuuugo... Potem zostałem chwilę na zebraniu erasmusowym i wróciłem do domu przez sklep. Mama poszła, a ja zrobiłem obiad i po obiedzie poszliśmy jeszcze na spacer poprzez Jelonki i Ulrychów - kończąc niechcący na zakupach. Dostałem dziś kasę z erasmusa i połowy juz nie mam, ładnie. Jestem wyczerpany, młoda mnie męczy, katar i gardło męczy, a od poniedziałku regularna praca - i to w tym bajzlu, który ciągle robią robotnicy. Siedzi tam pięciu i grzebią w dupach, zamiast robić, żenada. A dziś się jeszcze okazało, że Jolka spieprzyła. Po prostu nie przyszła do pracy i wysłała maila, że pierdoli i rezygnuje. Świetnie. Słowenia wyrzuciła naszych siatkarzy z ME, koniec oglądania :P

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz