Rano zaproponowaliśmy naszym nowym 'kuzynom' wycieczkę do Sozopolu - weszli w to. Zatem o 11:10 był autobus, zdążyliśmy, kupując ostatnie bilety... Ufff. Dojechaliśmy na miejsce w 30 minut i od razu zeszliśmy do portu. Pierwszy gość z łódką zgodził się nas zawieść wokół wysp za 50 lewa - bosko. Popłynęliśmy więc na wyspę, dał nam tam czas, więc przelecieliśmy się wokół latarni morskiej i ruin monastyru, poskakaliśmy do morza z łodzi, a nasz gospodarz nałapał sobie muszli. Dzieciaki zachwycone, my zachwyceni, gospodarz też. Świetna wyprawa. Potem spacer po mieście, pamiątki (znalazłem płyty!) i skończyliśmy dzień na plaży. Maks marudził, że piasek i gorąco, to wróciliśmy jeszcze na basen do hotelu. Po kolacji lunapark. Przecudowny dzień, a sama wycieczka za pół ceny wyjściowej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz