Gosia wybierała się do Lidla i pracy, więc zamiast o 6, wstała o 7. I spalibyśmy z młodą, gdyby małżonka nie włączyła jakiegoś brzęczydła w łazience przy otwartych drzwiach. To, że obudziła mnie, to miki - młoda tez wstała i nastąpił koniec... Gosia wyszła, a my z młodą się kotłowaliśmy. Próbowałem naładować mp3 i wysłać fotki, co mała skutecznie utrudniała, ale dało radę. Potem był mecz siatkówki balonem, konie z oparć i sklep z ciuchami - przetrzymałem. Zrobiłem jej obiad i zacząłem się zastanawiać, gdzie jest zona, bo to już po 15, nie ma obiadu, a ja głodny... Okazało się, że już wychodzi od Beaty, kurde. Zjedliśmy w Sajgonie, poszliśmy do lidla, dziewczyny poszły jeszcze kupić małej buty, a ja uciekłem do domu na godzinę spokoju. Nawet półtorej. Zimna woda dziś, to młoda się nie kąpała. A Polska-Estonia 3:0 w siatce.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz