* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
sobota, 5 sierpnia 2017
05.08.2017
Lot był koszmarny, bachory darły gębę tak, że dwie godziny dłużyły się w nieskończoność. Loty z niemowlakami powinny być ustawowo zakazane... Na bagaże czekaliśmy ponad godzinę, ale później poszło dość szybko. Poznaliśmy jakiś ludzi z Lublina z dzieciakiem w wieku Kajki, ale byli w innym hotelu. W naszym wylądowali tylko starsi ludzie... Do pokoju trafiliśmy po 3, więc padliśmy jak kawki. Rano, po śniadaniu (dość marnym) odbyło się spotkanie z rezydentką i okazało się, że jest jakaś para o tym samym nazwisku - co spowodowało pewne zamieszanie przy rozdawaniu kartek i ustalaniu szczegółów. Już na basenie poznaliśmy się bliżej - są z Łodzi, w naszym wieku i z synkiem trzy dni młodszym od Kai. Beng. W sumie od razu się skumplowaliśmy. Na basenie chill i luz, piwo po 2 lewy (4 zł), cudownie! Po kolacji poszliśmy w miasto, odkryć Primorsko. Byliśmy na plaży - fajnie i szał radości. Odkryliśmy aquapark i dworzec autobusowy i główną ulicę, gdzie było tyle ludu, że ciężko tam wcisnąć palec. Lekko pobłądziliśmy, w hotelu byliśmy po 22. Przyjemnie tu jest, naprawdę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz