sobota, 12 sierpnia 2017

12.08.2017

I pogoda się zesrała. Od rana było sporo chłodniej, aż wreszcie zaczęło lać. Siedzieliśmy w chałupie aż do wieczora. Znaczy Gosia poszła na godzinę do sklepu po ziółka i wynalazki - leczyć się, bo znowu podupadła, a ja też do sklepu, bo w biedrze nie było paru rzeczy - oczywiście już w deszcz... Oglądaliśmy MŚ w lekkiej - po wczorajszych dwóch medalach Fajdka i Nowickiego był apetyt :) Siatkarze pokonali Kanadę i w sumie po 17 poszedłem z małą na spacer - był świetny, poleźliśmy przez Ulrychów, Stare Jelonki, osiedle Przyjaźń, Górce i do domu. Mnóstwo ślimaków, trafił się pociąg, no i oczywiście wywrotka... Ale bez wielkiej rozpaczy. Wróciliśmy po ponad dwóch godzinach i... padła. Obydwie padły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz