Udało nam się dopakować bez problemu i w zasadzie cały dzień czekaliśmy wieczora - ostatnie zakupy, obiad w Kingu i ruszyliśmy na przygodę. Samolot był lekko opóźniony, ale to szczegół. Tłum dziki przy odprawie, ale nawet szybko poszło. Pora lecieć. Fru.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz