środa, 16 sierpnia 2017

16.08.2017

Żona mnie znowu podupadła - wczoraj wieczorem radosna i świeża, rano zdechła... Wysłałem ją do doktora, nic jej nie jest, ale dostała jakieś szprynce... Z domu wyszliśmy więc dopiero po obiedzie, zrobiliśmy spacer tesco (mały czajnik bezprzewodowy... I niechcący wizyta u dewelopera), biblioteka (zamknięta...), rossmann i top market... Dość. Teraz siedzimy i się staramy pakować, za dużo mamy rzeczy na te cztery dni, ale wizyta w Lodowej Jaskini zmusza do wzięcia zimowych rzeczy. Jutro pobudka o 5, super.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz